Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akt I. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Akt I. Pokaż wszystkie posty

7/26/2014

HAMLET Akt I Scena 3 [Barańczak]

Komnaty Poloniusza na zamku w Elsynorze.

Wchodzą Laertes i jego siostra Ofelia.

LAERTES
Bagaże już na pokładzie. Bądź zdrowa,

Siostro, i proszę: gdy wiatr będzie sprzyjał
I jakiś statek popłynie do Francji,
Nie prześpij takiej okazji i napisz.

OFELIA
Jak możesz wątpić?

LAERTES
A co do Hamleta,
Traktuj te jego kapryśne zaloty
Jako rzecz mody lub temperamentu.
To coś takiego jak fiołek na wiosnę:
Śmiały, lecz prędko więdnie; pachnie słodko,
Ale tej woni starcza na minutę,
I tyle.

OFELIA
Tylko tyle?

LAERTES
Tylko tyle.

Tak już w naturze jest, że gdy się rośnie,
Wzrasta nie tylko moc i masa mięśni,
Ale rozwija się też w gmachu ciała
Wewnętrzna służba umysłu i duszy.
Hamlet w tej chwili może cię i kocha
I jego czystych intencji nie kala
Niegodny podstęp; lecz musisz się strzec.
Wielki pan nie jest panem swojej woli - 
Jest niewolnikiem swego urodzenia.
Jemu nie wolno, tak jak zwykłym ludziom,
Dbać przede wszystkim o siebie - od tego,
Jak on postąpi, zależy dobrobyt
I bezpieczeństwo całego królestwa.
Jego decyzje są ograniczone
Głosem i zgodą pospólnego ciała,
Któremu on jest głową. Jeśli zatem
Wyzna ci miłość, uwierz mu jedynie
W tej mierze, w jakiej - przy swojej pozycji - 
Poprze wyznanie czynem: a w tej kwestii
Ostatnie słowo ma nie on, lecz Dania.
I zważ, na jaki uszczerbek narazisz
Swoją cześć, jeśli nazbyt łatwowiernie
Przychylisz ucha do jego piosenek,
Jeśli mu oddasz serce, a skarb cnoty
Wydasz na pastwę natarczywej żądzy.
Strzeż się, Ofelio, pilnuj się siostrzyczko:
Gdy twoje serce wyrywa się tam,
Gdzie wre bój zmysłów - ty zostawaj z tyłu.
Dziewczyna traci cnotę nawet wtedy,
Gdy tylko księżyc ogląda jej wdzięki.
Wcielona czystość też nie ujdzie oszczerstw.
Młodziutkie pąki niszczy nieraz robak,
Zanim się jeszcze zdążyły rozwinąć,
A zaraźliwe wyziewy najbardziej
Szkodą nam w świeże i rośne poranki.
Lęk niech ci będzie tarczą. Serce młode
Zbyt często działa na swą własną szkodę.

OFELIA
Dobrze, braciszku, przyrzekam, że wezmę
Sobie do serca tę lekcję czujności.
Lecz ty sam nie bądź jak ci kaznodzieje,
Co pchają nas na stromą i ciernistą 
Ścieżkę do nieba, a sami tymczasem
Na libertyński, rozpasany sposób
Zwiedzają szlaki miłosnych podbojów
I z własnych kazań nic sobie nie robią.

Wchodzi Poloniusz.

LAERTES
O mnie się nie bój. Ale czas mi w drogę. -
Ojciec! To dobrze, że znów się żegnamy:
Błogosławieństwo lepsze, gdy podwójne.

POLONIUSZ
Ty jeszcze tutaj? Na pokład, na pokład!

Wiatr już dłoń kładzie na ramieniu żagla,
Statek na ciebie tylko czeka. W drogę!
Z błogosławieństwem weź te parę przestróg
I zapisz je w pamięci. Niestosownej
Myśli nie zmieniaj w słowo ani w czyn.
Z ludźmi bądź prosty, ale nie prostacki.
Przyjaciół, zwłaszcza tych wypróbowanych,
Przykuj do serca stalową obręczą,
Lecz nie podawaj ręki pierwszym lepszym
Nieopierzonym chłystkom. Strzeż się zwady,
Ale gdy do niej dojdzie, niech przeciwnik
Ciebie się strzeże. Wysłuchuj każdego,
Mów do niewielu. Wobec innych bądź
Krytyczny, lecz ich głośno nie krytykuj.
Żyj na poziomie, na jaki cię stać,
Ale nie szalej; ubieraj się dobrze,
Lecz bez przesady, bowiem strój to człowiek,
A już szczególnie we Francji, im wyżej
Kto stoi, tym jest bardziej na to czuły.
Pożyczek nie bierz ani nie udzielaj,
Bo dług to zawsze strata - czy pieniędzy,
Czy przyjaciela; zresztą pożyczanie
Z gospodarnością nie bardzo się godzi.
A najważniejsze, byś zawsze był wierny
Samemu sobie i - co za tym idzie
Jak noc za dniem - byś innym też nie kłamał. 
Bądź zdrów. I niechaj to błogosławieństwo
Utwierdzi w tobie wszystkie owe prawdy.

LAERTES
Żegnam się z tobą najpokorniej, ojcze.

POLONIUSZ
Czas już na ciebie. Idź, słudzy czekają.


LAERTES
Bywaj mi zdrowa, Ofelio; pamiętaj,

Co powiedziałem.

OFELIA
Trzymam to w szkatułce
Pamięci, której klucz bierzesz ze sobą.

LAERTES
Żegnajcie!


Wychodzi.

POLONIUSZ
Cóż on ci mówił, Ofelio?

OFELIA
Ach, mówił coś tam o księciu Hamlecie.

POLONIUSZ
I w samą porę. Mnie też mówiono,
Że od niedawna Hamlet spędza wiele
Czasu przy tobie, a i ty bynajmniej
Swojej uwagi księciu nie odmawiasz.
Jeśli to prawda, co mi powiedziano
(A powiedziano w trybie ostrzeżenia),
To muszę stwierdzić, że za mało dbasz 
O dobre imię godne mojej córki.
Powiedz mi prawdę: Co jest między wami?

OFELIA
Ostatnio Hamlet składał mi dość często
W ofierze swoje uczucia.

POLONIUSZ
Uczucia?

Eee! Pleciesz głupstwa jak naiwna gąska,
Bez doświadczenia w takich sytuacjach.
Widzę, że wierzysz w te "ofiary uczuć"?

OFELIA
Och, ojcze, sama nie wiem, co mam myśleć.

POLONIUSZ
Ja cię nauczę, co masz myśleć. Myśl,
Że jesteś dzieckiem, za dobrą monetę
Biorącym owe fałszywe "ofiary".
Ofiarą sama możesz paść, jeżeli
Nie zaczniesz bardziej się cenić; i możesz
(Jeżeli warto ciągnąć tę grę słów)
W ofierze przynieść mi taki podarek,
Że w oczach świata ojciec twój się stanie
Ofiarą losu.

OFELIA
On o swych uczuciach
Mówił jak człowiek do głębi uczciwy.


POLONIUSZ
Ta głębia płytsza jest, niż ci się zdaje.

OFELIA
A słowa swoje popierał przysięgą
Na wszystkie niemal świętości.

POLONIUSZ
Tak, sidła

Na głupie ptaszki! O przysięgi łatwo,
Gdy językowi dodaje energii
Krew wrząca w żyłach. To są fajerwerki:
Więcej w nich blasku niż żaru i gasną,

Ledwie wybuchły - bo są ogniem sztucznym,
A nie prawdziwym. Od tej chwili, córko,
Bądź oszczędniejsza w gospodarowaniu
Swoją panieńską obecnością; naznacz
Za towarzystwo swoje wyższą cenę
Niż samo tylko wezwanie, byś przyszła.
Co do Hamleta, wierz mu tylko tyle,
Ile się wierzy młodemu mężczyźnie, 
Który na znacznie dłuższej chodzi smyczy
Niż ty, Ofelio. Krótko mówiąc, nie wierz
Jego przysięgom: to są pośrednicy
Przebrani w stroje o mylącej barwie,
Orędownicy złej sprawy, rajfurzy
Z miną świętoszków, przybieraną po to,
By łatwiej nas omamić. Raz na zawsze:
Nie życzę sobie - powiem bez ogródek -
Abyś spędzała czas jak nie należy,
To jest na flirtach lub rozmowach z księciem.
Słyszałaś? Możesz iść do swoich zajęć.

OFELIA
Słucham cię, ojcze. 

Wychodzą.  

6/21/2014

Hamlet Akt I Scena 3 [PASZKOWSKI]

Pokój w domu Poloniusza.
Laertes i Ofelia.


LAERTES
Już rzeczy moje zniesione na pokład;
Bądź zdrowa, siostro; a gdy wiatr przyjaźnie
Zadmie od brzegu i który z okrętów
Zdejmie kotwicę, nie zasypiaj wtedy,
Lecz donoś mi o sobie.

OFELIA
Wątpisz o tym?

LAERTES
Co się zaś tyczy Hamleta i pustych
Jego zalotów, uważaj je jako
Mamiący pozór, kaprys krwi gorącej;
Jako fiołek młodocianej wiosny,
Wczesny, lecz wątły, luby, lecz nietrwały,
Woń, kilka tylko chwil upajającą,
Nic więcej.

OFELIA
Więcej nic?

LAERTES
Nie myśl inaczej
Natura ludzka, kiedy się rozwija,
Nie tylko rośnie co do form zewnętrznych;
Jak w budującej się świątyni — służba
Duszy i ducha zwiększa się w niej także.
Być może, iż on ciebie teraz kocha,
Że czystość jego chęci jest bez plamy;
Ale zważywszy jego stopień, pomnij,
Że jego wola nie jest jego własną.
On sam jest rodu swego niewolnikiem;
Nie może, jako podrzędni, wybierać
Dla siebie tylko, od jego wyboru
Zależy bowiem bezpieczeństwo, dobro
Całego państwa; przeto też i jego
Wybór koniecznie musi być zależny
Od życzeń i od przyzwolenia tego
Wielkiego ciała, którego jest głową.
Jeżeli zatem mówi, że cię kocha,
Rozwadze twojej przystoi mu wierzyć
O tyle tylko, o ile on zgodnie
Ze stanowiskiem przez się zajmowanym
Będzie mógł słowa swojego dotrzymać,
To jest, o ile powszechny głos Danii
Przystanie na to. 
Uważ, jaka hańba
Grozi twej sławie, jeśli łatwowiernie
Poszeptom jego podasz ucho, serce
Sobie uwięzisz i skarb niewinności
Otworzysz jego zapędom bez wodzy.
Strzeż się, Ofelio, strzeż się, luba siostro;
I stój w odwodzie twej skłonności, z dala
Od niebezpieczeństw i napaści pokus.
Wstydliwe dziewczę za wiele już waży,
Gdy przed księżycem wdzięki swe odsłania;
Na samą cnotę pada rdza obmowy;
Robak zbyt często toczy dzieci wiosny,
Nim jeszcze pączki zdążyły otworzyć;
I kiedy rosa wilży młodość hożą,
Wpływy złośliwych miazm najbardziej grożą.
Strzeż się więc; tarczą najlepszą w tej próbie
Niedowierzanie, nawet samej sobie.

OFELIA
Treść tej nauki postawię na straży
Mojego serca. Nie idź jednak, bracie,
Za śladem owych fałszywych doradców,
Którzy nam stromą i ciernistą ścieżkę
Cnoty wskazują, a sami tymczasem
Kroczą kwiecistym szlakiem błędów, własnych
Rad niepamiętni.

LAERTES
Bądź o mnie spokojna
I bądź mi zdrowa. Lecz oto nasz ojciec.

Polonius wchodzi.

Podwójne błogosławieństwo, podwójne
Szczęście przynosi: szczęśliwe spotkanie,
Które mi zdarza sposobność ku temu.

POLONIUSZ
Laertes jeszcze tu? Dalej na okręt!
Wiatr wzdyma żagle, czekają na ciebie,
Raz jeszcze daję ci błogosławieństwo
Na drogę.

kładzie rękę na głowę synowi

Weź je i wraź sobie w pamięć
Tych kilka przestróg: Nie bądź skorym myśli
Wprowadzać w słowa, a zamiarów w czyny.
Bądź popularnym, ale nigdy gminnym.
Przyjaciół, których doświadczysz, a których
Wybór okaże się być ciebie godnym,
Przykuj do siebie żelaznymi klamry,
Ale nie plugaw sobie rąk uściskiem
Dłoni pierwszego lepszego socjusza.
Strzeż się zatargów, jeśli zaś w nie zajdziesz,
Tak się w nich znajduj, aby twój przeciwnik
Nadal się ciebie strzec musiał. Miej zawżdy
Ucho otworem, ale rzadko kiedy
Otwieraj usta. Chwytaj zdania drugich,
Ale sąd własny zatrzymuj przy sobie.
Noś się kosztownie, o ile ci na to
Mieszek pozwoli, ale bez przesady;
Wytwornie, ale nie wybrednie; często
Bowiem ubranie zdradza grunt człowieka
I pod tym względem Francuzi szczególniej
Są pełni taktu. Nie pożyczaj drugim
Ani od drugich; bo pożyczkę daną
Tracim najczęściej razem z przyjacielem,
A braną psujem rząd potrzebny w domu.
Słowem, rzetelnym bądź sam względem siebie,
A jako po dniu noc z porządku idzie,
Tak za tym pójdzie, że i względem drugich
Będziesz rzetelnym. Bądź zdrów, niech cię moje
Błogosławieństwo utwierdzi w tej mierze.

LAERTES
Z pokorą żegnam cię, ojcze i panie.

POLONIUSZ
Idź już; czas nagli, wszystko w pogotowiu.

LAERTES
Bądź zdrowa, siostro, i pamiętaj na to,
Com ci powiedział.

OFELIA
Zamknęłam to w sercu,
A ty masz klucz do niego.

LAERTES
Bądź mi zdrowa.
wychodzi

POLONIUSZ
Cóż to on tobie powiedział, Ofelio?

OFELIA
Coś, co tyczyło się księcia Hamleta.

POLONIUSZ
W porę mi o tym wspominasz. Słyszałem,
Że on cię często nawiedzał w tych czasach
I że znajdował z twojej strony przystęp
Łatwy i chętny. Jeżeli tak było
(A udzielono mi o tym wiadomość
Jako przestrogę), muszę ci powiedzieć,
Że się nie cenisz tak, jakby przystało
Dbałej o sławę córce Poloniusza.
Jakież wy macie stosunki? Mów prawdę.

OFELIA
Oświadczył mi się, ojcze, z swą skłonnością.

POLONIUSZ
Z skłonnością? Hm, hm! Mówisz jak dzierlatka
Niedoświadczona w rzeczach niebezpiecznych.
Wierzysz–li tym tak zwanym oświadczeniom?

OFELIA
Nie wiem, co myśleć mam, mój ojcze.

POLONIUSZ
Nie wiesz?
To ja ci powiem: Masz myśleć, żeś dziecko,
Gdy oświadczenia te bez poświadczenia
Rozsądku bierzesz za dobrą monetę.
Nie radzę ci się z nim świadczyć, inaczej
(Że tej igraszki słów jeszcze użyję)
Doświadczysz następstw niedobrych.

OFELIA
Wynurzał
Mi swoją miłość bardzo obyczajnie.

POLONIUSZ
Tak, tak, bo czynić to jest obyczajem.

OFELIA
I słowa swoje stwierdził najświętszymi,
Jakie być mogą, przysięgami.

POLONIUSZ
Plewy
Na młode wróble! Wiem ja, gdy krew kipi,
Jak wtedy dusza hojną jest w kładzeniu
Przysiąg na usta. Nie bierz tych wybuchów
Za ogień, więcej z nich światła niż ciepła,
A i to światło gaśnie w oka mgnieniu.
Bądź odtąd trochę skąpsza w przystępności
I więcej sobie waż rozmowę swoją
Niż wyzywanie drugich do rozmowy.
Co się zaś księcia Hamleta dotyczy,
Bacz na to, że on jeszcze młodzieniaszek
I że mu więcej jest wolno, niż tobie
Może być wolno kiedykolwiek. Słowem,
Nie ufaj jego przysięgom, bo one
Są jak kuglarze, czym innym, niż szaty
Ich pokazują: orędownicami
Bezbożnych chuci, biorącymi pozór
Świętości, aby tym łacniej usidlić
Naiwne serca. Krótko mówiąc, nie chcę,
Abyś od dziś dnia czas swój marnowała
Na zadawanie się z księciem Hamletem.
Pamiętaj, nie chcę tego. Możesz odejść.

OFELIA
Będę–ć posłuszną, panie.

Wychodzą.

6/06/2014

Hamlet Akt I Scena 3 [SŁOMCZYŃSKI]

Scena III.

Komnata w domu Poloniusza. 

Wchodzą LAERTES i OFELIA. 

LAERTES
Sakwy podróżne mam już na pokładzie;
Żegnaj mi, siostro; gdy okręt się zdarzy,
A wiatr przychylny powieje, nie zaśpij,
Lecz wieść mi przyślij.
OFELIA
Czyżbyś wątpił o tym?
LAERTES 
Skłonność Hamleta i jego zaloty
Miej za oznakę dworskich obyczajów

I krwi igraszki, za młody fiołek
Rozkwitający, nietrwały i słodki,
Wonny, mogący zabawić przez chwilę;
Nic więcej.
OFELIA
Więcej nic nad to?
LAERTES
Nic więcej;
Wierz mi, natura nie rozkwita bowiem
Jedynie ciała i członków rozrostem,
Lecz gdy budowa świątyni się kończy,
W jej wnętrzu zwiększać poczyna się znacznie
Służba rozumu i duszy; być może,
Kocha on ciebie dziś; więc dziś nie plami
Błotem podstępu swych zamysłów, jednak 
Zważ jego wielkość; niech cię ona strwoży,
Nie może rządzić się on własną wolą,
Gdyż jest poddanym swego urodzenia.
Nie może, jak to czynią mniej dostojni,
Sam własnych kąsków odkrawać, gdyż spokój
I bezpieczeństwo całej tej krainy
Na jego tylko wyborze zawisły.
Wybór ów musi być więc określony
Przyzwalającym głosem tego ciała,
Którego głową jest on sam. Dlatego,
Gdy znów ci prawić będzie o miłości,
Roztropność twoja nie wcześniej uwierzy,
Aż nie potwierdzi słów obrzęd stosowny
W miejscu właściwym, które się znajduje
Tam, gdzie dociera głos powszechny Danii.
Zważ też, jak wielka grozi ci utrata
Czci, jeśli uchem nazbyt łatwowiernym
Będziesz się w jego wsłuchiwała pieśni
Lub serce oddasz, a skarbiec czystości
Otworzysz jego gwałtownym pragnieniom.
Strzeż się, Ofelio, strzeż się, dobra siostro,
I skryj się w głębi za twoim uczuciem,
Z dala od grozy i pocisków żądzy.
Najrozważniejsza z dziewic dość utraci,
Gdy księżycowi swą piękność odsłoni.
I cnota sama nie umknie przed ciosem
Obmowy. Robak zbyt często pożera 
Potomstwo wiosny, nim pąki rozkwitną;
Zgubne wyziewy skryte są najczęściej
Wśród kropel rosy o brzasku młodości.
Więc strzeż się: tarczą najlepszą jest trwoga. 
Przeciwko sobie młodość boje toczy,
Choć nieprzyjaciół nie widzą jej oczy. 
OFELIA
Wnioski z nauki tej pięknej postawię
Przy moim sercu na straży. Lecz nie bądź,
Mój dobry bracie, jak ci źli pasterze,
I nie ukazuj mi ciernistej drogi,
Stromo ku niebu prowadzącej, jeśli
Sam jak beztroski, rozwiązły rozpustnik
Ścieżką swawolną pójdziesz wśród pierwiosnków,
Nie dbając wcale o własne przestrogi. 
LAERTES
Nie trwóż się o mnie. Zbyt długo marudzę,
Lecz oto ojciec nadchodzi.

Wchodzi POLONIUS. 

Błogosławieństwo to podwójna łaska;
Drugie rozstanie zsyła uśmiech losu.
POLONIUS
Jeszcze tu jesteś, Laertesie? Wstydź się!
Zmykaj na pokład, na pokład! Wiatr przysiadł
Na twego żagla ramionach, czekają 
Na ciebie tylko. Weź błogosławieństwo!
Tych rad kilkoro zanotuj w pamięci.
Myśli swych słowem nie objawiaj ani
Uczynkiem myśli swej niedowarzonej.
Bądź poufały, lecz nigdy prostacki.
Przyjaciół, których już wypróbowałeś,
Skuj z duszą swoją stalową obręczą.
Lecz nie ogłupiaj swej dłoni uściskiem
Nowo wyklutych i nieopierzonych
Twych towarzyszy. Nie wchodź nigdy w zwadę;
Lecz, skoro wszedłeś, czyń tak, by przeciwnik
Uląkł się ciebie. Daj ucho każdemu,
Lecz głos nielicznym. Słuchaj wszelkich sądów,
Lecz swój zatrzymaj. Noś kosztowne szaty,
Takie, na jakie sakiewka zezwoli,
Lecz nie zanadto wyszukane; drogie,
Lecz nie jaskrawe. Często bowiem ubiór
Obwieszcza, jakim jest człowiek. Francuzi,
Najwyżsi rodem i stanem, zwracają 
Na owe sprawy szczególną uwagę.
Nie bądź dłużnikiem ani wierzycielem,
Gdyż pożyczając utracisz pieniądze
Wraz z przyjacielem, a biorąc pożyczkę
Przytępisz ostrze swej gospodarności.
A nade wszystko: zostań wierny sobie,
Za tym pójść musi, jakby dzień za nocą,
Że nie okażesz fałszu innym ludziom.
Żegnaj, a niechaj z mym błogosławieństwem
Dojrzewa wszystko to w tobie.
LAERTES
Z pokorą 

Żegnam cię teraz, panie mój.
POLONIUS
Czas wzywa.
Idź, słudzy twoi czekają na ciebie. 
LAERTES
Żegnaj, Ofelio, i o słowach moich

Nie zapominaj.
OFELIA
Są one zamknięte
W mojej pamięci, a klucz ty mieć będziesz.
LAERTES
Żegnaj. 

[Wychodzi.

POLONIUS
Ofelio, o czym rozmawiał on z tobą?
OFELIA
Z twym przyzwoleniem, o czymś, co dotyczy księcia Hamleta.
POLONIUS
Matko Boża, prawda! 
Jak mi wiadomo, wiele on ostatnio
Spędził chwil z tobą, a ty czas swój hojnie
I najswobodniej jemu poświęcałaś.
Jeśli tak było, - a tak przedstawiono
Rzecz, by mnie ostrzec - muszę ci powiedzieć, 
Że nie pojmujesz zapewne zbyt jasno,
Co mojej córce i twej czci przystoi.
Mów prawdę, co się między wami dzieje?
OFELIA
Panie, powtarzał mi, jak jest bezcenne
Owo uczucie, które żywi dla mnie.
POLONIUS
Uczucie! Mówisz, jakbyś miała nadal
Zielono w głowie i nie pojmowała
Niebezpieczeństwa tak groźnej pułapki.
Czy wierzysz w jego uczucia bezcenne,
Jak je nazywasz?
OFELIA
Sama nie wiem, panie,
Co o tym sądzić?
POLONIUS
A więc, Matko Boża,
Ja cię pouczę: sądź, że jesteś dzieckiem,
Skoro uczucia wzięłaś za bezcenne,
Które są tylko bez ceny, gdyż żadnej
On nie zapłaci. A więc ceń się wyżej,
Gdyż, - by nie tracić już tchu na błazeństwa, - 
Jeden dar cenny złożysz mi, niemowlę.
OFELIA
Panie, oświadczał mi swą miłość godnie,
Nie godząc w cnotę.
POLONIUS
Godząc w niecnotę, powiedz. Dość, dość tego.
OFELIA
I przydał wagi swoim słowom, panie,
Wszystkimi niemal zaklęciami niebios.
POLONIUS
Tak, tak, sidłami na gawrony. Wiem ja,
Gdy krew wrzeć zacznie, jak rozrzutnie dusza
Użycza zaklęć językowi. Córko,
Płomyków owych, które dają więcej
Blasku niż ciepła, a gasną w zarodku
Przy rozniecaniu, nie chciej brać za ogień.
Od dziś niech będzie nieco powściągliwsze
Twoje dziewictwo, a rozmowy wyższe
Nad pogawędki na cudze życzenie.
A jeśli mowa o księciu Hamlecie,
Pomyśl jedynie o tym, że jest młody
I może biegać na dłuższym postronku
Niż ów, co ciebie wiąże. Jednym słowem,
Nie wierz zaklęciom Hamleta, Ofelio;
To pośrednicy, o barwie odmiennej
Niż barwa szat ich, gdyż są rajfurami,
Którzy wspierają bezbożne umizgi,
Napomykając o najświętszych więzach,
Aby tym łatwiej móc zwodzić. To wszystko.
Mówiąc po prostu, pragnę, abyś odtąd 
Nie zniesławiała chwil twego wytchnienia
Rzucaniem słówek albo pogawędką
Z księciem Hamletem. Nakazuję, abyś
Zadbała o to. Ruszaj w swoją stronę.
OFELIA
Będę posłuszna, panie mój.
[Wychodzą.